Forsowanie Nysy Łużyckiej przez 2 Armię Wojska Polskiego rozpoczęło się 16 kwietnia 1945 roku i stanowiło część operacji łużyckiej, prowadzonej na południowym odcinku frontu w końcowej fazie II wojny światowej. Celem było przełamanie niemieckiej obrony na linii rzeki i otwarcie drogi do dalszego natarcia w kierunku Łużyc i Saksonii. Działania te wpisywały się w szeroką ofensywę aliancką, która wiosną 1945 roku zmierzała do ostatecznego pokonania III Rzeszy.
Nysa Łużycka była trudną przeszkodą terenową. Wysoki poziom wody, rozmokłe brzegi i ograniczona widoczność utrudniały prowadzenie działań. Po zachodniej stronie rzeki znajdowały się przygotowane stanowiska niemieckie, z których prowadzono ogień w kierunku przeprawiających się oddziałów. W takich warunkach każda próba przekroczenia rzeki wiązała się z dużym ryzykiem.
Forsowanie rzeki należy do najbardziej wymagających operacji wojskowych. Wymaga współdziałania wielu elementów. Saperzy przygotowują przeprawy i budują mosty pontonowe. Artyleria prowadzi ogień wsparcia, starając się ograniczyć możliwości przeciwnika. Piechota jako pierwsza przekracza rzekę i tworzy przyczółki, czyli niewielkie obszary na drugim brzegu, które trzeba utrzymać, aby umożliwić dalsze działania.
W przypadku Nysy Łużyckiej realizacja tych zadań była szczególnie trudna. Mimo przygotowania artyleryjskiego część niemieckich stanowisk zachowała zdolność do walki. Ogień był prowadzony w trakcie przeprawy, a straty pojawiały się już na podejściach do rzeki i w jej nurcie. Pierwsze godziny operacji miały duże znaczenie, ponieważ od nich zależało, czy uda się utrzymać zdobyte przyczółki i wprowadzić kolejne oddziały.
Istotnym elementem działań było wykorzystanie zasłon dymnych. Ograniczały one widoczność i utrudniały przeciwnikowi obserwację, co w pewnym stopniu zmniejszało skuteczność jego ognia. Ich zastosowanie wymagało jednak odpowiednich warunków i dobrej koordynacji, ponieważ wiatr mógł szybko zmienić ich działanie.
Relacje uczestników zwracają uwagę na sposób organizowania przepraw w warunkach niedoboru sprzętu. Obok standardowych środków wykorzystywano rozwiązania improwizowane, przygotowywane na miejscu. Pokazuje to, jak duże znaczenie miała inicjatywa i zdolność dostosowania się do sytuacji.
Po przekroczeniu rzeki walki nie ustawały. Przyczółki były niewielkie i narażone na kontrataki, a ich utrzymanie wymagało stałego wysiłku. Każdy kolejny oddział musiał przedostać się przez tę samą strefę zagrożenia, co powodowało dalsze straty i spowalniało rozwój natarcia.
Forsowanie Nysy Łużyckiej otworzyło drogę do dalszych działań na Łużycach, jednak nie zakończyło walk. Operacja pokazała, jak wymagające były działania prowadzone w końcowej fazie wojny i jak wysoką cenę płacono za każdy zdobyty fragment terenu. W rejonie Toporowa, Przewozu i okolicznych miejscowości wydarzenia te są nadal obecne w pamięci lokalnej, związanej z konkretnym krajobrazem i doświadczeniem ludzi, którzy w nich uczestniczyli.
Aby upamiętnić polskich żołnierzy i ich najwyższą ofiarę, 17 kwietnia miejsca związane z forsowaniem Nysy Łużyckiej odwiedziła grupa przedstawicieli instytucji i środowisk zajmujących się historią. Wśród uczestników znaleźli się przedstawiciele Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, z dyrektorem Aleksandrem Ostaszem, a także Fundacji Bielik ze Szczecina, Bałtyckiego Stowarzyszenia Miłośników Historii „Perun” z Koszalina oraz Teatru Inscenizacji Historycznych z Wałcza.
W trakcie wyjazdu odwiedzono najważniejsze punkty pamięci związane z działaniami 2 Armii Wojska Polskiego. Był to Cmentarz Żołnierzy 2 Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu, gdzie spoczywają polegli w walkach nad Nysą i na Łużycach. Następnie grupa udała się do Toporowa, pod pomnik żołnierzy 2 Armii Wojska Polskiego, a także do miejsc upamiętniających konkretne oddziały i epizody walk.
Na trasie znalazły się również pomnik 2 Armii Wojska Polskiego w Dobrzyniu, pomniki poświęcone żołnierzom 37 pułku piechoty 7 Dywizji Piechoty w Ruszowie oraz pomnik 9 Dywizji Piechoty w Jagodzinie. Odwiedzono także miejsca związane z działaniami pododdziałów, w tym stanowisko bojowe baterii przeciwpancernej 56 pułku oraz miejsce upamiętniające 6 kompanię strzelców 37 pułku piechoty.
Odwiedzenie tych miejsc było przede wszystkim formą upamiętnienia żołnierzy 2 Armii Wojska Polskiego i ich ofiary, a zarazem sposobem podtrzymywania pamięci o wydarzeniach, które rozegrały się nad Nysą Łużycką i przekazywania ich znaczenia kolejnym pokoleniom. Takie działania przypominają, że historia nie jest tylko zapisem w dokumentach, lecz doświadczeniem ludzi, które warto rozumieć i o którym trzeba mówić.
To także uświadamia, że pamięć historyczna wymaga ciągłości i zaangażowania. Nie utrzymuje się sama. Potrzebuje obecności i powrotów do miejsc, gdzie wydarzenia te miały swój rzeczywisty wymiar. Dzięki temu pozostają one częścią wspólnej świadomości, a nie tylko zamkniętym rozdziałem przeszłości.